Marzenia Małego Chłopca:
AD 1988:
- zestaw LEGO – wszystko jedno jaki, byle duży
- pies - wszystko jedno jaki, byle duży
- dom - wszystko jedno jaki, byle duży
- starszy brat - wszystko jedno jaki, byle duży
AD 2009:
- SAAB - wszystko jedno jaki, byle czarny
- pies - wszystko jedno jaki, byle duży
- dom – nie za duży, ale za to w ładnej okolicy
- ciekawa i dobrze płatna praca
Jak widać z powyższego, niektóre rzeczy w Życiu Małego Chłopca są niezmienne. Inne się zmieniają, ale tylko trochę. Zauważyć też można silny element skandynawski – jak nie LEGO (Dania), to SAAB (Szwecja).
PS. Z tym Saabem to w znacznej mierze licentia poetica. Na dobrą sprawę każde fajne, dobre auto by Małego Chłopca zadowoliło. Chyba sobie po wakacjach kupi…
czwartek, 8 stycznia 2009
wtorek, 23 grudnia 2008
Życie małego chłopca - dialogi, cz.9
- No tak, pała z chemii, znowu pała. Jak ty tak możesz, mi to własnej matce robić!?
- Mama, no to tylko jedna jedynka, potem poprawię.
- Co poprawisz jak nie poprawisz, ja już wiem. Ty zawsze do nauki byłeś mało ochoczy, leniwy w dodatku. A taki zdolny.
- Daj już spokój mama, też mi dopiero wielka sprawa, ty to pewnie jedynek nie miałaś, taka super jesteś pewnie.
- Może i miałam, nie twój interes. Wtedy bieda w kraju była, to się inaczej człowiek uczył. Nie było takich możliwości jak teraz, komputer masz i telewizję, tefałen i inne ciekawe stacje są.
- No ciekawe.
- Właśnie ciekawe. A co ty w ogóle z tą chemią? Z polskiego ci tak dobrze idzie, to z chemią już nie może, co?
- Taki przypadek się złożył na klasówce, że nie umiałem rozwiązać. Dlatego teraz mówię, że się poprawię.
- A dlaczego nie umiesz rozwiązać. Inni umią, tylko ty nie umiesz. Inni są? No nie są, a ta sama pani was uczy.
- No właśnie ta pani nic nie uczy, w ogóle nas nie nauczyła.
- No to ciekawe, że inni umią. A ty jakoś nie.
- Bo ja w ogóle chemii nie lubię, a tym gorzej dla mnie. Bo ona ciągle jakieś doświadczenia każe robić, nic zadań nie uczy rozwiązywać.
- No to nienormalna jakaś, skoro zadań nie każe robić, nie uczy robić. To chyba rodzice coś z tym powinni zrobić, z nieuczeniem takim.
- Nie, mama, to nawet fajne jest, jak ona te doświadczenia robi. Tylko potem musi zrobić klasówkę, no to zadania musi zrobić. Także to nie jej wina, tylko programu.
- Programu-srogramu, ty się nie mądrz. Albo się robi, co trzeba, albo się nie podoba, to nie powinna być nauczycielką. A jak se chce podoświadczać, to u siebie w domu, albo w prywatnej szkole, jak ją zechcą. Ale pewnie nie, bo na bank nienormalna jest.
- Nie jest nienormalna, tylko orginalna. To za to nie można karać. Jak woli robić doświadczenie, to powinno być można, albo nie robić tyle zadań. Bo w programie nie przewidzieli, że się doświadczenia robi, nawet tych słoików nie mamy wystarczająco dużo w szkole. Także tak nie mów, że ona jest nienormalna, bo ona te słoiki za swoje przyniosła.
- Mama, no to tylko jedna jedynka, potem poprawię.
- Co poprawisz jak nie poprawisz, ja już wiem. Ty zawsze do nauki byłeś mało ochoczy, leniwy w dodatku. A taki zdolny.
- Daj już spokój mama, też mi dopiero wielka sprawa, ty to pewnie jedynek nie miałaś, taka super jesteś pewnie.
- Może i miałam, nie twój interes. Wtedy bieda w kraju była, to się inaczej człowiek uczył. Nie było takich możliwości jak teraz, komputer masz i telewizję, tefałen i inne ciekawe stacje są.
- No ciekawe.
- Właśnie ciekawe. A co ty w ogóle z tą chemią? Z polskiego ci tak dobrze idzie, to z chemią już nie może, co?
- Taki przypadek się złożył na klasówce, że nie umiałem rozwiązać. Dlatego teraz mówię, że się poprawię.
- A dlaczego nie umiesz rozwiązać. Inni umią, tylko ty nie umiesz. Inni są? No nie są, a ta sama pani was uczy.
- No właśnie ta pani nic nie uczy, w ogóle nas nie nauczyła.
- No to ciekawe, że inni umią. A ty jakoś nie.
- Bo ja w ogóle chemii nie lubię, a tym gorzej dla mnie. Bo ona ciągle jakieś doświadczenia każe robić, nic zadań nie uczy rozwiązywać.
- No to nienormalna jakaś, skoro zadań nie każe robić, nie uczy robić. To chyba rodzice coś z tym powinni zrobić, z nieuczeniem takim.
- Nie, mama, to nawet fajne jest, jak ona te doświadczenia robi. Tylko potem musi zrobić klasówkę, no to zadania musi zrobić. Także to nie jej wina, tylko programu.
- Programu-srogramu, ty się nie mądrz. Albo się robi, co trzeba, albo się nie podoba, to nie powinna być nauczycielką. A jak se chce podoświadczać, to u siebie w domu, albo w prywatnej szkole, jak ją zechcą. Ale pewnie nie, bo na bank nienormalna jest.
- Nie jest nienormalna, tylko orginalna. To za to nie można karać. Jak woli robić doświadczenie, to powinno być można, albo nie robić tyle zadań. Bo w programie nie przewidzieli, że się doświadczenia robi, nawet tych słoików nie mamy wystarczająco dużo w szkole. Także tak nie mów, że ona jest nienormalna, bo ona te słoiki za swoje przyniosła.
Stary dobry dowcip o małym chłopcu
- Tata, ten pan się ciebie kłania.
- Nie ciebie, tylko tobie.
- Mi?
- Nie mi, tylko mnie.
- Przecież mówię, że ciebie!
- Nie ciebie, tylko tobie.
- Mi?
- Nie mi, tylko mnie.
- Przecież mówię, że ciebie!
poniedziałek, 22 grudnia 2008
Życie małego chłopca - dialogi, cz.7
- Tata, będę potrzebował trochę forsy, na ciuchy, no wiesz.
- Dobra, już dobra. Nie ma sprawy, to wiadomo. Trzymaj.
- Tyle?! Tata, ja mówię o ciuchach, na ubrania fajne potrzebuję, nie na skarpetki. Nowe, fajne ubrania.
- No co, mało?
- Tata, no to widać, że ty nie wiesz, jak się teraz trzeba ubierać, bo się nie znasz. Pojęcia nie masz, nie znasz się, nic się naokoło nie oglądasz, a potem mi pieniędzy żałujesz.
- Nie to, że żałuję, tylko że przesadzasz. Tyle ci spokojnie wystarczy, i jeszcze zostanie. To ja już nie wiem, co ty niby chcesz teoretycznie kupić.
- Wszystko muszę kupić, bo nic nie mam. W jakichś badziewnych dziadach, strzępach chodzę. Jak ostatni głupek wyglądam, jakiś dałn.
- A jak ty chcesz niby wyglądać? Jak taniec z gwiazdami chcesz wyglądać?
- Tata, to obciach przecież, jak nie mówię przecież, że tak. Ale u nas w klasie chłopaki się dużo lepiej ubierają, no ale im rodzice pieniędzy nie żydzą, to mają.
- Nic nie żydzę, nawet tak nie mów, bo dostaniesz, masz to jak w banku.
- No to sobie zobacz, jak się inni ludzie u mnie ubierają, to zobaczysz.
- Żebyś wiedział, że zobaczę, żebyś nie mówił.
- No to zobaczysz, jakie fajne, markowe ciuchy mają. Ja już nie mówię, że na fryzjera, na buty, na kosmetyki, to już w ogóle. Trzeba jakoś wyglądać, się nie wstydzić. Jeszcze siłka by się przydała, ale o tym to ja ci nawet nie mówię, bo po co. Ty się potem dziwisz, że ja chcę.
- Ja się nic nie dziwię, bo ja za mądry jestem.
- Dobra, już dobra. Nie ma sprawy, to wiadomo. Trzymaj.
- Tyle?! Tata, ja mówię o ciuchach, na ubrania fajne potrzebuję, nie na skarpetki. Nowe, fajne ubrania.
- No co, mało?
- Tata, no to widać, że ty nie wiesz, jak się teraz trzeba ubierać, bo się nie znasz. Pojęcia nie masz, nie znasz się, nic się naokoło nie oglądasz, a potem mi pieniędzy żałujesz.
- Nie to, że żałuję, tylko że przesadzasz. Tyle ci spokojnie wystarczy, i jeszcze zostanie. To ja już nie wiem, co ty niby chcesz teoretycznie kupić.
- Wszystko muszę kupić, bo nic nie mam. W jakichś badziewnych dziadach, strzępach chodzę. Jak ostatni głupek wyglądam, jakiś dałn.
- A jak ty chcesz niby wyglądać? Jak taniec z gwiazdami chcesz wyglądać?
- Tata, to obciach przecież, jak nie mówię przecież, że tak. Ale u nas w klasie chłopaki się dużo lepiej ubierają, no ale im rodzice pieniędzy nie żydzą, to mają.
- Nic nie żydzę, nawet tak nie mów, bo dostaniesz, masz to jak w banku.
- No to sobie zobacz, jak się inni ludzie u mnie ubierają, to zobaczysz.
- Żebyś wiedział, że zobaczę, żebyś nie mówił.
- No to zobaczysz, jakie fajne, markowe ciuchy mają. Ja już nie mówię, że na fryzjera, na buty, na kosmetyki, to już w ogóle. Trzeba jakoś wyglądać, się nie wstydzić. Jeszcze siłka by się przydała, ale o tym to ja ci nawet nie mówię, bo po co. Ty się potem dziwisz, że ja chcę.
- Ja się nic nie dziwię, bo ja za mądry jestem.
Życie małego chłopca - dialogi, cz.6
- Dżizas, tata, naprawdę muszę iść?
- Żaden dżizas cię nie zratuje. Idziemy z mamą, całą rodziną, i tak tam będziemy.
- Ale ja się tam będę nudził, nic przecież nie ma do roboty.
- Się z kimś pobawisz, co marudzisz?
- Jasne, tata, pobawisz, ciekawe w co.
- No nie wiem, co ci będę wymyślał zabawy. Najwyżej się przemęczysz.
- Jasne, kurde, przemęczysz. Po co my tam w ogóle idziemy?
- Bo rodzina jest najważniejsza, jak będziesz umierał, to zobaczysz. Kto ci wtedy ten, wodę poda, czy jedzenie poda? Tylko ktoś z rodziny. No chyba, że będziesz miał służącą. Ale i tak.
- To bez sensu. Taka rodzina, w życiu ich nie widziałem.
- To zobaczysz, zresztą widziałeś. Zamiast się cieszyć takie miny robisz. Też szczęściem rodziny byś się czasami cieszył, teraz też byś mógł.
- No pewnie, wielkie mi szczęście. Jakoś nie wyglądają na szczęśliwych, na zdjęciu, i wujek też niezbyt szczęśliwy wyglądał jak był.
- Pewnie że się cieszy, co ty mówisz. Wnuka będzie miał, to się martwi, czy wszystko będzie dobrze. Ale się cieszy, właśnie z tego wnuka też.
- Tata, mnie tak bajerujesz? To nawet ja wiem, że on z tego wnuka to się właśnie najmniej cieszy. Że to głupio wygląda, no, że ona głupio wygląda, na własnym ślubie, a już w ciąży.
- Ty się nie martw. Ładnie wygląda, a już z rodziny to się każdy cieszy. Każdemu się może przydarzyć, takie czasy twoja matka nie lepsza.
- Żaden dżizas cię nie zratuje. Idziemy z mamą, całą rodziną, i tak tam będziemy.
- Ale ja się tam będę nudził, nic przecież nie ma do roboty.
- Się z kimś pobawisz, co marudzisz?
- Jasne, tata, pobawisz, ciekawe w co.
- No nie wiem, co ci będę wymyślał zabawy. Najwyżej się przemęczysz.
- Jasne, kurde, przemęczysz. Po co my tam w ogóle idziemy?
- Bo rodzina jest najważniejsza, jak będziesz umierał, to zobaczysz. Kto ci wtedy ten, wodę poda, czy jedzenie poda? Tylko ktoś z rodziny. No chyba, że będziesz miał służącą. Ale i tak.
- To bez sensu. Taka rodzina, w życiu ich nie widziałem.
- To zobaczysz, zresztą widziałeś. Zamiast się cieszyć takie miny robisz. Też szczęściem rodziny byś się czasami cieszył, teraz też byś mógł.
- No pewnie, wielkie mi szczęście. Jakoś nie wyglądają na szczęśliwych, na zdjęciu, i wujek też niezbyt szczęśliwy wyglądał jak był.
- Pewnie że się cieszy, co ty mówisz. Wnuka będzie miał, to się martwi, czy wszystko będzie dobrze. Ale się cieszy, właśnie z tego wnuka też.
- Tata, mnie tak bajerujesz? To nawet ja wiem, że on z tego wnuka to się właśnie najmniej cieszy. Że to głupio wygląda, no, że ona głupio wygląda, na własnym ślubie, a już w ciąży.
- Ty się nie martw. Ładnie wygląda, a już z rodziny to się każdy cieszy. Każdemu się może przydarzyć, takie czasy twoja matka nie lepsza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)