poniedziałek, 22 grudnia 2008

Życie małego chłopca - dialogi, cz.7

- Tata, będę potrzebował trochę forsy, na ciuchy, no wiesz.
- Dobra, już dobra. Nie ma sprawy, to wiadomo. Trzymaj.
- Tyle?! Tata, ja mówię o ciuchach, na ubrania fajne potrzebuję, nie na skarpetki. Nowe, fajne ubrania.
- No co, mało?
- Tata, no to widać, że ty nie wiesz, jak się teraz trzeba ubierać, bo się nie znasz. Pojęcia nie masz, nie znasz się, nic się naokoło nie oglądasz, a potem mi pieniędzy żałujesz.
- Nie to, że żałuję, tylko że przesadzasz. Tyle ci spokojnie wystarczy, i jeszcze zostanie. To ja już nie wiem, co ty niby chcesz teoretycznie kupić.
- Wszystko muszę kupić, bo nic nie mam. W jakichś badziewnych dziadach, strzępach chodzę. Jak ostatni głupek wyglądam, jakiś dałn.
- A jak ty chcesz niby wyglądać? Jak taniec z gwiazdami chcesz wyglądać?
- Tata, to obciach przecież, jak nie mówię przecież, że tak. Ale u nas w klasie chłopaki się dużo lepiej ubierają, no ale im rodzice pieniędzy nie żydzą, to mają.
- Nic nie żydzę, nawet tak nie mów, bo dostaniesz, masz to jak w banku.
- No to sobie zobacz, jak się inni ludzie u mnie ubierają, to zobaczysz.
- Żebyś wiedział, że zobaczę, żebyś nie mówił.
- No to zobaczysz, jakie fajne, markowe ciuchy mają. Ja już nie mówię, że na fryzjera, na buty, na kosmetyki, to już w ogóle. Trzeba jakoś wyglądać, się nie wstydzić. Jeszcze siłka by się przydała, ale o tym to ja ci nawet nie mówię, bo po co. Ty się potem dziwisz, że ja chcę.
- Ja się nic nie dziwię, bo ja za mądry jestem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz