- Mama, no to tylko jedna jedynka, potem poprawię.
- Co poprawisz jak nie poprawisz, ja już wiem. Ty zawsze do nauki byłeś mało ochoczy, leniwy w dodatku. A taki zdolny.
- Daj już spokój mama, też mi dopiero wielka sprawa, ty to pewnie jedynek nie miałaś, taka super jesteś pewnie.
- Może i miałam, nie twój interes. Wtedy bieda w kraju była, to się inaczej człowiek uczył. Nie było takich możliwości jak teraz, komputer masz i telewizję, tefałen i inne ciekawe stacje są.
- No ciekawe.
- Właśnie ciekawe. A co ty w ogóle z tą chemią? Z polskiego ci tak dobrze idzie, to z chemią już nie może, co?
- Taki przypadek się złożył na klasówce, że nie umiałem rozwiązać. Dlatego teraz mówię, że się poprawię.
- A dlaczego nie umiesz rozwiązać. Inni umią, tylko ty nie umiesz. Inni są? No nie są, a ta sama pani was uczy.
- No właśnie ta pani nic nie uczy, w ogóle nas nie nauczyła.
- No to ciekawe, że inni umią. A ty jakoś nie.
- Bo ja w ogóle chemii nie lubię, a tym gorzej dla mnie. Bo ona ciągle jakieś doświadczenia każe robić, nic zadań nie uczy rozwiązywać.
- No to nienormalna jakaś, skoro zadań nie każe robić, nie uczy robić. To chyba rodzice coś z tym powinni zrobić, z nieuczeniem takim.
- Nie, mama, to nawet fajne jest, jak ona te doświadczenia robi. Tylko potem musi zrobić klasówkę, no to zadania musi zrobić. Także to nie jej wina, tylko programu.
- Programu-srogramu, ty się nie mądrz. Albo się robi, co trzeba, albo się nie podoba, to nie powinna być nauczycielką. A jak se chce podoświadczać, to u siebie w domu, albo w prywatnej szkole, jak ją zechcą. Ale pewnie nie, bo na bank nienormalna jest.
- Nie jest nienormalna, tylko orginalna. To za to nie można karać. Jak woli robić doświadczenie, to powinno być można, albo nie robić tyle zadań. Bo w programie nie przewidzieli, że się doświadczenia robi, nawet tych słoików nie mamy wystarczająco dużo w szkole. Także tak nie mów, że ona jest nienormalna, bo ona te słoiki za swoje przyniosła.






