wtorek, 23 grudnia 2008

Życie małego chłopca - dialogi, cz.9

- No tak, pała z chemii, znowu pała. Jak ty tak możesz, mi to własnej matce robić!?
- Mama, no to tylko jedna jedynka, potem poprawię.
- Co poprawisz jak nie poprawisz, ja już wiem. Ty zawsze do nauki byłeś mało ochoczy, leniwy w dodatku. A taki zdolny.
- Daj już spokój mama, też mi dopiero wielka sprawa, ty to pewnie jedynek nie miałaś, taka super jesteś pewnie.
- Może i miałam, nie twój interes. Wtedy bieda w kraju była, to się inaczej człowiek uczył. Nie było takich możliwości jak teraz, komputer masz i telewizję, tefałen i inne ciekawe stacje są.
- No ciekawe.
- Właśnie ciekawe. A co ty w ogóle z tą chemią? Z polskiego ci tak dobrze idzie, to z chemią już nie może, co?
- Taki przypadek się złożył na klasówce, że nie umiałem rozwiązać. Dlatego teraz mówię, że się poprawię.
- A dlaczego nie umiesz rozwiązać. Inni umią, tylko ty nie umiesz. Inni są? No nie są, a ta sama pani was uczy.
- No właśnie ta pani nic nie uczy, w ogóle nas nie nauczyła.
- No to ciekawe, że inni umią. A ty jakoś nie.
- Bo ja w ogóle chemii nie lubię, a tym gorzej dla mnie. Bo ona ciągle jakieś doświadczenia każe robić, nic zadań nie uczy rozwiązywać.
- No to nienormalna jakaś, skoro zadań nie każe robić, nie uczy robić. To chyba rodzice coś z tym powinni zrobić, z nieuczeniem takim.
- Nie, mama, to nawet fajne jest, jak ona te doświadczenia robi. Tylko potem musi zrobić klasówkę, no to zadania musi zrobić. Także to nie jej wina, tylko programu.
- Programu-srogramu, ty się nie mądrz. Albo się robi, co trzeba, albo się nie podoba, to nie powinna być nauczycielką. A jak se chce podoświadczać, to u siebie w domu, albo w prywatnej szkole, jak ją zechcą. Ale pewnie nie, bo na bank nienormalna jest.
- Nie jest nienormalna, tylko orginalna. To za to nie można karać. Jak woli robić doświadczenie, to powinno być można, albo nie robić tyle zadań. Bo w programie nie przewidzieli, że się doświadczenia robi, nawet tych słoików nie mamy wystarczająco dużo w szkole. Także tak nie mów, że ona jest nienormalna, bo ona te słoiki za swoje przyniosła.


Stary dobry dowcip o małym chłopcu

- Tata, ten pan się ciebie kłania.
- Nie ciebie, tylko tobie.
- Mi?
- Nie mi, tylko mnie.
- Przecież mówię, że ciebie!

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Życie małego chłopca - dialogi, cz.7

- Tata, będę potrzebował trochę forsy, na ciuchy, no wiesz.
- Dobra, już dobra. Nie ma sprawy, to wiadomo. Trzymaj.
- Tyle?! Tata, ja mówię o ciuchach, na ubrania fajne potrzebuję, nie na skarpetki. Nowe, fajne ubrania.
- No co, mało?
- Tata, no to widać, że ty nie wiesz, jak się teraz trzeba ubierać, bo się nie znasz. Pojęcia nie masz, nie znasz się, nic się naokoło nie oglądasz, a potem mi pieniędzy żałujesz.
- Nie to, że żałuję, tylko że przesadzasz. Tyle ci spokojnie wystarczy, i jeszcze zostanie. To ja już nie wiem, co ty niby chcesz teoretycznie kupić.
- Wszystko muszę kupić, bo nic nie mam. W jakichś badziewnych dziadach, strzępach chodzę. Jak ostatni głupek wyglądam, jakiś dałn.
- A jak ty chcesz niby wyglądać? Jak taniec z gwiazdami chcesz wyglądać?
- Tata, to obciach przecież, jak nie mówię przecież, że tak. Ale u nas w klasie chłopaki się dużo lepiej ubierają, no ale im rodzice pieniędzy nie żydzą, to mają.
- Nic nie żydzę, nawet tak nie mów, bo dostaniesz, masz to jak w banku.
- No to sobie zobacz, jak się inni ludzie u mnie ubierają, to zobaczysz.
- Żebyś wiedział, że zobaczę, żebyś nie mówił.
- No to zobaczysz, jakie fajne, markowe ciuchy mają. Ja już nie mówię, że na fryzjera, na buty, na kosmetyki, to już w ogóle. Trzeba jakoś wyglądać, się nie wstydzić. Jeszcze siłka by się przydała, ale o tym to ja ci nawet nie mówię, bo po co. Ty się potem dziwisz, że ja chcę.
- Ja się nic nie dziwię, bo ja za mądry jestem.

Życie małego chłopca - dialogi, cz.6

- Dżizas, tata, naprawdę muszę iść?
- Żaden dżizas cię nie zratuje. Idziemy z mamą, całą rodziną, i tak tam będziemy.
- Ale ja się tam będę nudził, nic przecież nie ma do roboty.
- Się z kimś pobawisz, co marudzisz?
- Jasne, tata, pobawisz, ciekawe w co.
- No nie wiem, co ci będę wymyślał zabawy. Najwyżej się przemęczysz.
- Jasne, kurde, przemęczysz. Po co my tam w ogóle idziemy?
- Bo rodzina jest najważniejsza, jak będziesz umierał, to zobaczysz. Kto ci wtedy ten, wodę poda, czy jedzenie poda? Tylko ktoś z rodziny. No chyba, że będziesz miał służącą. Ale i tak.
- To bez sensu. Taka rodzina, w życiu ich nie widziałem.
- To zobaczysz, zresztą widziałeś. Zamiast się cieszyć takie miny robisz. Też szczęściem rodziny byś się czasami cieszył, teraz też byś mógł.
- No pewnie, wielkie mi szczęście. Jakoś nie wyglądają na szczęśliwych, na zdjęciu, i wujek też niezbyt szczęśliwy wyglądał jak był.
- Pewnie że się cieszy, co ty mówisz. Wnuka będzie miał, to się martwi, czy wszystko będzie dobrze. Ale się cieszy, właśnie z tego wnuka też.
- Tata, mnie tak bajerujesz? To nawet ja wiem, że on z tego wnuka to się właśnie najmniej cieszy. Że to głupio wygląda, no, że ona głupio wygląda, na własnym ślubie, a już w ciąży.
- Ty się nie martw. Ładnie wygląda, a już z rodziny to się każdy cieszy. Każdemu się może przydarzyć, takie czasy twoja matka nie lepsza.

Życie małego chłopca - dialogi, cz.5

- Mama, chyba nie dam rady iść dzisiaj do budy.
- A to niby dlaczego? Chory przecież nie jesteś.
- No właśnie jestem chory, nawet widzę objawy.
- Ale ja nie widzę żadnego objawa. Objawu. Pokaż no się bliżej.
- Tego tak zewnętrznie nie widać, zewnętrznie jest bez objawu.
- To co ci jest? Matce nie powiesz, matce się wstydzisz pokazać? Ja cię wiesz, urodziłam.
- Nie, bo o to chodzi, że mnie strasznie w głowie nawala.
- W twoim wieku cię nawala...dam ci polopiryny.
- No dobra. Najgorsze są takie mroczki przed oczami, w oczach.
- Jezu, dzieciaku, ale ty masz wyobraźnię żeby nie pójść do szkoły. Wszystko wymyślisz. Wszędzie mroczka zobaczysz.
- Nic nie wymyślam. Naprawdę mi takie cienie wszystko zasłaniają, prawie nic nie widzę. Wzory, ludziki, takie w dziwnych kształtach.
- Z twoim tatą pogadam po pracy, bo ty chyba jakieś narkotyki łykasz.
- Nic nie łykam, się źle czuję, w każdym wieku tak można mieć. Nie możesz mnie tak podejrzliwie i bez zaufania do dziecka traktować.

Życie małego chłopca - dialogi, cz.4

- Na co ci znowu pieniądze? Przecież wczoraj ci dałem.
- To nie dla mnie, tylko na ochronę zwierząt, na jedzenie dla nich i na opiekę.
- Co jakby jakaś ekologia, środowisko, tak?
- Całkiem tak.
- Ale nie na Rospudę? Bo to głupota moim zdaniem jest, jak te drzewa i te protestowanie, na zimnie, a ludzie siedzą. Tylko telewizja przyjeżdża, kameruje, a te głupki tam marzną jak jacyś debile, a to dorośli ludzie są. A ty co?
- Nie, ja to na inną rzecz potrzebuję. Są stare konie, co już są stare i niedołężne i nad nimi się opieką roztaczamy.
- Aż to mi się dziwne wydaje, że ty tam chodzisz. Od kiedy to się tak roztaczasz nad zwierzętami opieką? Jak trzeba było psa wyprowadzić zanim zdechł, to jakoś chętnych nie było, tylko ja, musiałem na marginesie. Matka taka sama.
- Bo to nie tylko o opiekę się rozchodzi, ale i do szkoły się to przydaje.
- Jakieś oceny za to, punkty dają? Szkoda, że płacić każą, powinno być za darmo.
- No. To ta pani od biologii prowadzi, ona się zwierzętami bardzo opiekuje, i całą ochroną środowiska naturalnego.
- Ta chuda, ruda? Młoda taka?
- Ta sama. Trochę dziwna jest, na koniu dużo lubi jeździć. W ogóle się nie boi, aż fajnie popatrzeć.


Życie małego chłopca - dialogi, cz.3

- Tata, ale mamy śmiesznego nowego psora od wuefu, mówię ci.
- Tak? A co robi?
- No niby nic, ale taki śmieszny jakiś jest. Fikołki, te przewroty nam każe robić, też śmiesznie jest wtedy.
- To młody jakiś? Wygłupia się?
- No trochę się wygłupia, takie śmieszne miny robi. Ale nie bardzo, generalnie jest śmieszny.
- To pewnie narkotyki zażywa. Były takie przypadki, że wuefista narkotyki używał i sprzedawał, w szkole też to robił często.
- Nie, ten to na pewno nie robi tak. On po prostu wesoły jest, człowiek wesoły z niego.

Życie małego chłopca - dialogi, cz. 2

- Tata, mogę dziś wieczorem iść do Gośki? Będziemy się uczyć na biologię...
- Co ty tak ciągle do niej łazisz? Sam się w domu nie możesz uczyć, normalnie, z książek uczyć?
- No nie, to są takie rzeczy, że jest łatwiej z kimś się uczyć...
- Co ty tam właściwie z tą Gośką-Srośką robisz, co? he,he...a co jej rodzice mówią?
- Tata, daj spokój...Tam jeszcze kilka osób będzie, przecież sami nie będziemy. Uczyć się bioli muszę, jak chcę mieć czerwony pasek. Same dziewczyny będą, to się normalnie nie będziemy wygłupiać.
- No to dobra, idź. Powiedz jej rodzicom, że pozdrawiam.
- Dobra, powiem. Na ra.


sobota, 20 grudnia 2008

Życie małego chłopca - dialogi, cz.1

- Mamo, mamo, czy mogę wyjść na podwórko pograć w piłkę? Chłopaki mnie wołają.
- A lekcje odrobione? Jutro masz klasówkę z filozofii i etyki.
- Spoko, odrobię jak wrócę. A na klasówkę nie ma dużo, będzie tylko o piątym przykazaniu.
- No dobrze, tylko nie łaź po ulicy, uważaj na siebie, tak ogólnie.
- Mama, daj spokój. To są porządne chłopaki.