- A to niby dlaczego? Chory przecież nie jesteś.
- No właśnie jestem chory, nawet widzę objawy.
- Ale ja nie widzę żadnego objawa. Objawu. Pokaż no się bliżej.
- Tego tak zewnętrznie nie widać, zewnętrznie jest bez objawu.
- To co ci jest? Matce nie powiesz, matce się wstydzisz pokazać? Ja cię wiesz, urodziłam.
- Nie, bo o to chodzi, że mnie strasznie w głowie nawala.
- W twoim wieku cię nawala...dam ci polopiryny.
- No dobra. Najgorsze są takie mroczki przed oczami, w oczach.
- Jezu, dzieciaku, ale ty masz wyobraźnię żeby nie pójść do szkoły. Wszystko wymyślisz. Wszędzie mroczka zobaczysz.
- Nic nie wymyślam. Naprawdę mi takie cienie wszystko zasłaniają, prawie nic nie widzę. Wzory, ludziki, takie w dziwnych kształtach.
- Z twoim tatą pogadam po pracy, bo ty chyba jakieś narkotyki łykasz.
- Nic nie łykam, się źle czuję, w każdym wieku tak można mieć. Nie możesz mnie tak podejrzliwie i bez zaufania do dziecka traktować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz