- Żaden dżizas cię nie zratuje. Idziemy z mamą, całą rodziną, i tak tam będziemy.
- Ale ja się tam będę nudził, nic przecież nie ma do roboty.
- Się z kimś pobawisz, co marudzisz?
- Jasne, tata, pobawisz, ciekawe w co.
- No nie wiem, co ci będę wymyślał zabawy. Najwyżej się przemęczysz.
- Jasne, kurde, przemęczysz. Po co my tam w ogóle idziemy?
- Bo rodzina jest najważniejsza, jak będziesz umierał, to zobaczysz. Kto ci wtedy ten, wodę poda, czy jedzenie poda? Tylko ktoś z rodziny. No chyba, że będziesz miał służącą. Ale i tak.
- To bez sensu. Taka rodzina, w życiu ich nie widziałem.
- To zobaczysz, zresztą widziałeś. Zamiast się cieszyć takie miny robisz. Też szczęściem rodziny byś się czasami cieszył, teraz też byś mógł.
- No pewnie, wielkie mi szczęście. Jakoś nie wyglądają na szczęśliwych, na zdjęciu, i wujek też niezbyt szczęśliwy wyglądał jak był.
- Pewnie że się cieszy, co ty mówisz. Wnuka będzie miał, to się martwi, czy wszystko będzie dobrze. Ale się cieszy, właśnie z tego wnuka też.
- Tata, mnie tak bajerujesz? To nawet ja wiem, że on z tego wnuka to się właśnie najmniej cieszy. Że to głupio wygląda, no, że ona głupio wygląda, na własnym ślubie, a już w ciąży.
- Ty się nie martw. Ładnie wygląda, a już z rodziny to się każdy cieszy. Każdemu się może przydarzyć, takie czasy twoja matka nie lepsza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz